ROCK CLIMBING TASTERS & COURSES IN SPAIN (MALAGA). CURSOS DE ESCALADA EN ROCA EN MALAGA.
For ROCK CLIMBING TASTERS & COURSES, CANYONING and VIA FERRATAS (in english) in Malaga area visit: WWW.ANDALUCIA-AVENTURA.COM
Para informarse sobre todo tipo de los CURSOS DE ESCALADA EN ROCA, VIAS FERRATAS, BARRANQUISMO (en español) en Malaga ver: WWW.ES.ANDALUCIA-AVENTURA.COM
Gamberrismo en un pueblo cerca de Sevilla… – una advertencia
Me faltan las palabras. Lo es chocante que la gente (?) pueden hacer en el medio ambiente… que es el objetivo de pintar la roca con pintura de spray??? La generacion del rocodromo? No, simplemente estupidez.
En el blog de Jaime se puede leer el articulo de Antonio que encontró algo terrible en zona de bloques de Carmona. Me refiero al blog de Jaime (las fotos copiadas desde http://www.bloqueaorevienta.com)
Brak słów jak się widzi coś takiego. Szokujące, co ludzie są w stanie zrobić w środowisku naturalnym – jaki jest cel malowania sprayem skały (chwytów). Dzieci panela? Raczej nie, po prostu głupota. Nie dziwi, że jak napisał Antonio miał łzy w oczach, gdy to zobaczył. Na blogu Jaime można przeczytać artykuł Antonio, który 26/01/2012 pojechał wspinać się na bulderach w małej miejscowości pod Sewillą (Carmona), i o tym co znalazł na miejscu.
__________________________________________________________________________
Grandma’s birthday and rock climbing in San Antón
For Kristoffer it was the first time of climbing outdoor - although he came to Nerja for a big family celebration, he was so keen on climbing he couldn’t resist come to Malaga for a climbing session in San Antón. Thanks to his experience in leading at indoor climbing gym in Oslo we could practise much more other belaying techniques and test some tips useful either in sport climbing or trad climbing.
All the best for your grandmother Kris!!!
This slideshow requires JavaScript.
Lead rock climbing course, El Chorro
It was a bit windy and cold early morning I was waiting in Fuengirola for Karina, Guro and Christine – I saw them walking toward my car with their luggages and bags full of food for next 4 days we had to spend in El Chorro on rock climbing. A bit later I discovered that the food that they had in the bags was not just food to fill your stomach, but the highest quality products and organic food to help your body stay healthy and fit – if you study at Atlantis Medisinske Høgskole, so can not be otherwise. They booked one of the biggest and the best apartments in Finca La Campana (el Gato) with fireplace and extensive bedrooms. I was shocked how they’ve been preparing their everyday lunch – imagine lunch-boxes full of delicoius food, vegetables, fruits… just perfectly composed doses of proteins, carbohydrates and fiber – incredible, I have to buy my own plastic lunch box!
Instead of rock climbing we discussed some facts on mediterranean diet and some new trends who came to Spain as elsewhere - shopping baskets full of chips, chocolate-bars, coke, more chips and coke, chocolate milk, post-processed meals for microwave, bread with no bread, more chocolate milk and chocolate bars, just chocolate… Sometimes seeing 12-years children you want to scream to them: run, run, run! keep running, don’t stop! OK, I have to check my folds of fat…
Though we were afraid some of weather it was mostly sunny and we could climb in t-shirts. We’ve got perfect timing especially on the last day of the course: it started rainig when we’ve been driving back to Fuengirola and …stopped raining when we got there.
This slideshow requires JavaScript.
La Cena de Navidad y el factor de caída – curso de iniciación a la escalada en roca
Los últimos dos días tuve el placer escalar con el equipo mixto de dos hermanos y un primo: Jose, Miguel y Carlos (sansebastianero de Madrid). Los dos días son indudable muy poco tiempo para aprender a la escalada de roca pero los pasamos muy intensivo – hemos entrenado el uso de la cuerda simple y doble, escalando en las vías de un largo y vías varios largos, un conjunto de los nudos básicos: nudos de encordamiento, nudos de autoaseguramiento y otros. Además hemos practicado algunas técnicas de autorescate y discutamos la teoria de aseguramiento en escalada – entre otros traté de explicar la teoría del factor de caída y las sutilezas que afectan nuestra seguridad en las paredes grandes.
También hemos acordado que no hay mucha diferencia (casi ninguna) entre la cena de Navidad en España y en Polonia – en ambos casos a la mesa se encuentra toda la familia, se come…, y se come y se come… y se da los regalos, se come más …hasta el año nuevo. Afortunadamente se puede parar fácilmente esta celebración e ir a escalar un poco!
Tuvimos mucha suerte – al segundo día estabamos bastante temprano en el sector Escalera Arabe para ver el multitud de los cabreras de cualquier tamaño.
This slideshow requires JavaScript.
JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ DO KURSU WSPINACZKI SKALNEJ?
Zdarzało się, że na kursie w skałach osoby pojawiały się z walizką na kółkach, w żakiecie i szpilkach, a jedyne buty podejściowe to były lakierowane czółenka w panterkę na niskim obcasie. Jednak “baletnicy rąbek u spódnicy” i jak się ktoś chce wspinać, to nic go nie powstrzyma. Poza tym nie o to chodzi ile par majtek zabrać w skały, choć jak najbardziej warto przeczytać program kursu za nim się na niego pojedzie.
Innymi słowy kilka uwag o przygotowaniu fizycznym, bo często różne osoby pytają CZY i JAK najlepiej przygotować się do kursu skałkowego na Jurze, w Sokolikach lub w Hiszpanii.
Czy jest sobie czym zawracać głowę?
Jeżeli CHCESZ zapisać się na kurs skałkowy, ale nie masz energii, czasu, ani ochoty by trochę przedtem potrenować – nie czytaj dalej, nie przejmuj się i PO PROSTU IDŹ NA KURS. Jeżeli masz dwie ręce, dwie nogi, ruch sprawia ci przyjemność, a do tego na myśl o wspinaniu czujesz przyjemne mrowienie w całym ciele – to z pewnością wystarczy.
Jeżeli jednak lubisz być zawsze dobrze przygotowany/a, praktykujesz metodyczne podejście do tak zwanych “nowych wyzwań”, albo też jesteś z natury (lub z wychowania) przewidujący/a (by nie rzec karny/a) i miałeś/aś w szkole zawsze odrobione lekcje na drugi dzień – czytaj dalej.
Osoby wybierające się na kurs wspinaczki skalnej, przy wymogach na tenże kurs zazwyczaj mogą znaleźć informację, że od uczestników wymaga się ogólnej sprawności fizycznej oraz formułkę, że: “trudności dróg wspinaczkowych dostosowane są do możliwości uczestników”. Wszytko to prawda: żeby odbyć kurs wspinaczki skalnej, a nawet mieć z tego korzyść (jako korzyść rozumiem minimalną, niezbędną dawkę wiedzy i przygotowanie do samodzielnego zdobywania doświadczenia) wystarczy być przeciętnie sprawnym fizycznie. Zdrowy na umyśle i zrównoważony emocjonalnie instruktor nie wyśle nikogo na drogę, która znacznie przerasta możliwości danej osoby – narażając ją na zbyt wielke ryzyko: długiego lotu, wyrwania przelotu, itp. Jest nawet takie powiedzenie, że odpadnięcie kursanta może (powinno) mieć miejsce tylko w momencie, gdy instruktor tak zdecyduje i jeśli z jakiegoś powodu doprowadzenie do lotu kursanta ma merytoryczny sens (czasem ma…).
Część osób odbywa kurs skałkowy, bez żadnego wcześniejszego przygotowania – ani fizycznego, a nie żadnej wiedzy na temat wspinaczki. Z resztą, kiedyś była to norma – nie było ścian wspinaczkowych, nie było portalu wspinanie.pl, a na kurs trafiało się przez klub wspinaczkowy (lub Speleoklub). Jak się miało szczęście można sie było załapać na kilka klubowych wykładów o wspinaniu, które dawały ogólne pojęcie, co się będzie w tych skałach dziać. Również normą było, że już pierwszego dnia kursu, człowiek obwieszony sprzętem, ekspresami, kostkami i heksami “wbijał się” w drogę IV z jednym tylko stałym przelotem na drodze, samodzielnym budowaniem stanowiska i zjazdem z przepinką – wszystko to bez ani jednej wizyty na sztucznej ścianie czy choćby oglądania filmów wspinaczkowych na youtube.com z Chris’em Sharma – tego po prostu nie było.
Niektóre osoby, zwłaszcza zaraz po kursie wspinaczki na sztucznej ścianie, pytają jak się najlepiej przygotować do kursu skałkowego. Odpowiedź: “po prostu dużo się wspinaj” jest sensowna, ale mało precyzyjna. Z pewnością osoba zapisująca się na kurs wspinaczkowy w skałach nie musi podciągać się kilkadziesiąt razy na drążku, nie mówiąc o “dawaniu ze szmaty” czy podciąganiu się na samych palcach.
OGÓLNA KONDYCJA I SIŁA FIZYCZNA
Na kursie wspinaczkowym zdecydowanie przydaje się dobra kondycja, czyli ogólna wydolność fizyczna. Nie jest najlepiej jeśli niosąc w plecaku tylko linę, swoją uprząż, buty, butelkę z wodą i 2 banany po dojściu w skały zdycha się ze zmęczenia i wspinaczkę trzeba poprzedzić 20 minutowym odpoczynkiem. Ponieważ kurs skałkowy trwa kilka dni, podczas których codziennie chodzimy (podchodzimy), wspinamy się, a potem wracamy, więc normalne jest, że 3-go lub 4-go dnia przychodzi większy lub mniejszy kryzys. Dzień ten w kultowym podręczniku prof. Macieja Popki “Alpinizm” zwany dniem kondycyjnym (trochę mylące, bo kojarzy się z dniem wycisku i napierania, np. porannym 2-godzinnym biegiem przełajowym) jest dniem odzyskiwania kondycji i objawia się ogólnym uczuciem znużenia, braku chęci do wysiłku, czasem sennością lub rozdrażnieniem, a w przypadku wspinaczy prawie zawsze słabą psychą – zna to każdy kto zaliczył choć jeden wspinaczkowy wyjazd dłuższy niż weekend. Objawy te są znacznie słabsze i szybciej mijają (organizm szybciej się regeneruje), jeśli choć trochę przygotujemy się do wysiłku fizycznego trwającego kilka dni pod rząd. Jednym słowem kondycja to podstawa.
DOBRE PRZYGOTOWANIE KONDYCYJNE = KRÓTKI ODPOCZYNEK Z UŚMIECHEM NA USTACH!
We wspinaniu, jak wiadomo przydaje się również siła fizyczna. Byłoby więc doskonale jeżeli osoba planująca kurs skałkowy, zdecydowała się nieco nad nią popracować, a konkretnie nad siłą górnej części ciała czyli obręczą barkową. Wystarczy kilka wizyt na ścianie wspinaczkowej – co zawsze będzie lepsze, niż najbardziej zajadłe machanie ciężarami na siłowni.
Sztuczna ściana wspinaczkowa powinna dać również pewien efekt obycia ze sprzętem wspinaczkowym: liną, przyrządami asekuracyjnymi, ale przede wszystkim z samym wspinaniem jako rodzajem ruchu i w pewnym stopniu z ekspozycją (wysokością). Pisząc “kilka wizyt” mam na myśli przynajmniej 1-2 miesiące chodzenia na ścianę wspinaczkową (1 lub 2 razy w tygodniu). Pocieszający dla sceptyków (i leniuchów) jest fakt, że odczuwalny wzrost siły następuje już po 2 tygodniach treningu (niestety odnosi się to tylko do mięśni, a nie do ścięgien i przyczepów mięśni).
KONKRETNIE – CO ROBIĆ?
Osoby, które trenują regularnie jakikolwiek sport znają swój organizm i z reguły posiadają wiedzę o podstawach treningu, jego objętości, intensywności i wiedzą jak zaplanować te parametry, zależnie od okresu treningowego.
By nie ugrzęznąć w ogólnikach przyjmijmy założenie, że:
- nie trenujemy zbyt regularnie,
- zaczynamy się właśnie wspinać (kilka razy byliśmy na ścianie wspinaczkowej),
- wybieramy się na kurs skałkowy i mamy do niego co najmniej 4-6 tygodni czasu na przygotowania:
KONDYCJA – wytrenować ją (lub choćby poprawić) jest najłatwiej, o ile mamy odrobinę chęci i motywacji, żeby się ruszać 1-2 razy w tygodniu przez minimum 40 minut bez przerwy i z takim natężeniem, by się dość solidnie spocić – to minimum wymagań, bo dla ogólnej wydolności 3 treningi w tygodniu (po ok. 1h) to nie jest nic nadzwyczajnego (dla zdrowej osoby). Bieganie, pływanie, rower to najlepsze sposoby, najbardziej dostępne. Wybierz to, co lubisz lub najmniej cię odrzuca (!). Jeśli kogoś ogranicza pogoda, pora roku lub tak woli, nad kondycją może też popracować w sali (na siłowni), na różnego rodzaju urządzeniach w rodzaju stepper, rowerek stacjonarny czy zapisując się na aerobik. Od treningu ogólnej wydolności (kondycyjnego) powinniśmy też zacząć, jeśli planujemy rozpocząć bardziej systematyczny trening wspinaczkowy lub jakikolwiek trening siłowy (ścianka wspinaczkowa lub siłownia) lub choćby trening podciągania na drążku.
TRENING POD KĄTEM WSPINANIA – obecnie jest bardzo wiele książek o treningu wspinaczkowym, z których można czerpać wiedzę na temat specjalistycznego treningu, pomijając modę na “sekcje wspinaczkowe”, których główną zaletą jest to, że wspinać się można w grupie, co sprzyja motywacji. Programów treningowych też są dziesiątki i każdemu można by rozpisać jego własny. Ale ogólne zasady (podstawy) są dla wszystkich wspólne, więc dla osób, których ogólniki nie zadowalają, kilka naprowadzających konkretów, czyli jak wzmocnić ręce i zacząć trenować pod kątem wspinania (lub późniejszego treningu SIŁY):
- jeżeli chodzisz na ściankę wspinaczkową – w czasie wspinania skup się na objętości treningu, a nie intensywności – innymi słowy: staraj się wspinać jak najdłużej, pokonując jak najwięcej metrów na ścianie (po dużych chwytach!). Próbuj się wspinać wiele razy pod rząd (w seriach), aż do znacznego ogólnego zmęczenia. Lepiej by wysiłek powstrzymało ogólne zmęczenie (całych rąk), a nie np. tylko przedramion. Wybieraj więc, drogi różnorodne (pionowe, zacięcia, kanty, kominki) i takie, żeby być w stanie wspiąć się na nich minimum 3 razy pod rząd. Jeżeli osoba, z którą się wspinasz dobrze asekuruje (to ważne!) – wspinaj się i schodź drogą (zamiast być opuszczanym na linie). Schodząc drogą oprócz “kondycji wspinaczkowej” trenujesz niezwykle ważną we wspinaniu pracę nóg. Próbuj wielu różnych ruchów i staraj się je powtarzać, aż staną się automatyczne – jednym słowem ćwicz technikę. Jeszcze raz: skup się na nogach. O rękach spróbuj czasem zapomnieć w czasie wspinania – patrz często w dół (na stopy), a nie tylo na ręce – one i tak się zrobią silne. Jednym słowem: góra-dół, góra-dół, góra-dół, góra-dół…..
- na siłowni (lub w domu) – skoncentruj się na ćwiczeniach górnej połowy ciała i trenuj metodą obwodową: wybierz kilka ćwiczeń, minimum 5 i wykonaj je pod rząd – to będzie 1 obwód. Na każdym treningu (lub co drugi) zwiększaj liczbę obwodów. Najprostsze ćwiczenia to np: 1) pomki, 2) unoszenia ramion w bok, 3) unoszenia ramion w przód, 4) wyciskanie barkami w górę, 5) krążenia barków – najprościej ćwiczyć hantlami (nic więcej nie jest potrzebne). W każdym ćwiczeniu staraj się wykonać minimum 15-20 powtórzeń (kwestia dobrania obciążenia – na początek wystarczą 1-3kg). Zacznij od 4-5 obwodów w czasie pierwszych treningów i dodawaj obwody w kolejnych tygodniach (do 8-12 obwodów w 4 lub 6 tygodniu trenowania). Ważne: ćwicz w dość szybkim tempie, staraj się nie odpoczywać między ćwiczeniami. Cel: ćwiczenie wydolności mięśniowej (w tym wypadku ramion, barków), poprawa ukrwienia mięśni i w efekcie wzrost siły (choć nie jest to trening stricte siłowy). Jeśli do obwodu dodasz serie brzuchów i kilkudziesięcio ruchowy trawers po ścianie, to mamy sensowny trening ogolnorozwojowy, poprzedzający trening podciągania lub wspinanie na łatwych boulderach.
Czyli tydzień treningowy osoby początkującej, która chce poprawić kondycję i się “rozwspinać”, przy 3 treningach w tygodniu może wyglądać na przykład tak:
- 1 trening: wspinaczkowy na ściance (2-3h wspinania) – jak najwięcej ruchu!
- 2 trening: kondycyjny – czas: minimum 40 minut, co/gdzie: rower, trucht, pływanie, aerobik, itp;
- 3 trening: siłowo-kondycyjny (ogólnorozwojowy) – czas: 2-3h, gdzie: siłownia (wystarczą hantle), ścianka (+hantle) lub w domu (hantle)
Jeżeli masz czas tylko na 2 treningi, można łączyć trening 1 i 3.
Po treningu na ścianie (lub siłowni) – rób minimum 1 dzień odpoczynku; po treningu kondycyjnym przerwa 1 dniowa nie jest niezbędna.
Każdy trening zaczynaj od porządnej ROZGRZEWKI.
Rozciągaj mięśnie przed (lekko) i po treningu (można mocniej).
Jeszcze jedna rada dla początkujących wspinaczy: na początku nie skupiaj się za bardzo na zbyt trudnych, siłowych ruchach: przewieszeniach, okapach czy boulderingu. Jasne: próbuj czasem czegoś trudniejszego, ale czas spędzany na ścianie poświęć raczej na ruszanie się po niej, a nie wiszenie na linie i magnezjowanie w nieskończoność! Podpatruj ruchy wytrenowanych wspinaczy i próbuj je ćwiczyć na pionowej ścianie lub tylko troszkę przewieszonej – trening techniki wspinania (jak w każdym sporcie) lepiej zaczynać od łatwych ruchów, wykonywanych dokładnie (powoli) i WIELU ich powtórzeń. Metodą mnichów z Shaolin (少林寺) można dojść do straszliwej wprawy, gdy ruch staje się twoją drugą naturą!
Z pewnością osoba z dobrą kondycją i trochę rozwspinana na sztucznej ściance wspinaczkowej będzie mieć okazję efektywniej wykorzystać to, co robimy na kursie skałkowym, ale nawet dla osób, które nigdy się wcześniej nie wspinały, a wybierają się na kurs skałkowy na pewno nie będzie to stracony czas.
Birthday gift – from Casa de la Mercedes to El Chorro
Julie and his boyfriend appeared (dressed in a formal outfit) in the doorway of Casa de la Mercedes hotel with his luggage and laptop ready to drive to the airport – and sured there are only 2 hours left to their flight. Turned out there was no taxi driver but a car full of climbing ropes and unshaved guy… We’ve been climbing all the day almost without any rest, recharging only with a few bananas, cereal bars and drinking coffee. We finished at the dusk. They took off their climbing shoes in the car…
I hope guys you cathed your plane to Barcelona and had a nice flight!
This slideshow requires JavaScript.
Saturday’s rock climbing session with OlivePress.es
We spent this sunny Saturday of December 3rd climbing in El Chorro – together with Eloise and two friends of her. They came by car straight from Ronda, where temperatures at last night dropped to 1-2 C degrees (!) with morning hoarfrost on car’s windows… It’s much warmer in Malaga, even in El Chorro!
On this weekend there were extremly lot of people, probably because of climbing meeting in Refugio – which is open again. We climbed some routes in the crowd of amused colorful climbers, children and dogs – just winter climbing season in El Chorro – only 3 weeks to the Christmas!
Eloise asked me a few details about rock climbing and rock climbing courses we run, equipment we use and some practical information about El Chorro and general information about rock climbing in Malaga area. You can read an article about our rock climbing courses in the next issue of Olive Press!
This slideshow requires JavaScript.
La vía clásica: Diedro de San Anton, Malaga
Tan pronto como he hecho unas cosas en el centro llame Seb para arreglar e ir a San Antón. Si un Andaluz está dispuesto y tiene ganas hay que utilizarlo inmediatamente – no se puede esperar a otro dia – no hay tiempo para perder!
Aunque estaba a las 2 por la tarde quedamos en Ciudad Jardin a la un Repsol.
Omitiendo el hecho de que fui a otra gasolinera, despues poco tiempo mas subimos a la pared de sector antiguo trayendo consigo: una cuerda doble de 60 mestros, 1 juego de fisueros y unos friends, cintas y cordinos.
La via tiene 3 largos cortos: IV+, IV+, V. Se puede escalar dos primero largos en uno o incluso todos 3 largos en un largo de casi 50 metros pero no se puede evitar el efecto de “tirón”. La calidad de roca no es perfecta – especialmente en la primer largo la roca esta rota y frágil – hay que escalar muy delicado. El ultimo largo era completamente mojado. Despues el rappel tuvimos un buen rato para hablar, beber el te caliente y para picar algo…
Datos técnicos:
En el primer largo encontre un clavo viejo (mas o menos 8 metros arriba de suelo). En el segundo y tercero largo hay una chapa de spit per cada largo. En cada largo hay muchas posibilidades para poner fisueros y hay muchos fuentes de roca (de diferente calidad).
Primer reunion: 2 chapas de spit (rapellable).
Segundo reunion: 3 chapas de spit (sin maillones).
Tercero reunion: 2 chapas de spit (rapellable).
Si buscas mas/otras informacion sobre esta via puedes comparar la informacion AQUI
This slideshow requires JavaScript.
Listopad w El Chorro – english breakfast i makaki gibraltarskie, czyli podano do stołu
Cała ekipa: Ula, Karolina, Kuba i Tomek przyjechali do El Chorro prosto z Madrytu, wynajętym samochodem. Po drodze zwiedzili Rondę, Esteponę i o mały włos dotarliby do Gibraltaru, by ujrzeć Afrykę i słynne makaki, gdyby nie nawigacja w ich samochodzie… A Gary z Olive Branch oferował odbiór w Alorze (tej POD Malagą, nie w Esteponie…) – trzeba było skorzystać!
Nic to, w końcu się spotykamy, ekipa wyspana i wypoczęta, sprężona na wspinanie. Pędzimy więc pod ściany Castrojo, a dzień kończymy pod opieką kelnera z La Garganta. W kwestiach kulinarnych chłopaki poszli na całość: co dzień rano delektowali się podawanym w Olive Branch Guest House angielskim śniadaniem, z jajami na boczku w roli głównej, dzieląc stół to z sympatycznym Argentyńczykiem ze Szwajcarii, to z Anglikami, to ze mną. Dziewczyny nieco skromniej, za to po wspinaniu, w porze obiadowej nadrabiały wykwintną tortillą de patatas lub de esparagos. Chłopaki przećwiczyli prawie całe menu z karty…
Emocje wspinaczkowe kilka razy sięgnęły zenitu, zwłaszcza podczas wspinania wielo-wyciągowego, co u niektórych skutkowało spadkiem motywacji do wspinania. Wszystko jednak wracało do normy po sutym posiłku oraz guinessie z kulką pieniącą. Ech… te konsumenckie wynalazki.
Pogoda znów dopisała – oprócz drugiego dnia (3h deszczu) i ostatniego, ale zaczęło padać dopiero popołudniu, jak już skończyliśmy zajęcia w skałach. Poza tym świeciło nam słońce, a temperatura była z tych najlepszych na wspinanie 20-25 stopni z lekkim wiaterkiem.
This slideshow requires JavaScript.
























