Skip to content

ROCK CLIMBING TASTERS & COURSES IN SPAIN (MALAGA). CURSOS DE ESCALADA EN ROCA EN MALAGA.

For ROCK CLIMBING TASTERS & COURSES, CANYONING and VIA FERRATAS (in english) in Malaga area visit: WWW.ANDALUCIA-AVENTURA.COM

Para informarse sobre todo tipo de los CURSOS DE ESCALADA EN ROCA, VIAS FERRATAS, BARRANQUISMO (en español) en Malaga ver: WWW.ES.ANDALUCIA-AVENTURA.COM

Rescue rope techniques workshop in San Anton

22 October 2012

The last Thursday we run a rescue rope technique workshop in San Anton (Malaga) with a lovely couple from the UK.  Ian was so inquisitive about solving emergency situations which may occur during climbing that we spent all the day tying knots, building hauling systems and practising emergency techniques. Obviously it is impossible to eliminate all the risk involved in rock climbing, but as people say: “Shit happens”, so it might be useful to know for how many different purposes you can use your rope and a few carabiners. The only problem was that everyone wanted to be a rescuer and nobody wanted to be a casualty. Anyway at the end of the day I nearly run out of possible emergency scenarios…

And I even had no time to take any pictures!

Un viajecito rápido a Sierra Nevada: vía Silvia (IV+, 170m)

21 September 2012

Ultimamente hace menos calor y la temporada de escalada ya viene con pasos grandes. El último miercoles hacemos la excursion rápida a Sierra Nevada para conocer poco la cara norte de Veleta (3394 m). En equipo con Chino escalamos la vía Silvia (IV+, ca. 170m): primer largo la placa con un spit (IV+, 25m), segundo largo con 20m de terreno facil y “paso de lagarto” para pasar los techos (IV-, 30m) – las fisuras perfectas para empotradores, tercero largo – la placa con fisura y un diedro corto con 2 claves (IV, 30m), cuarto largo – terreno facil (II/III, 30m), muchas piedras en la terraza y roca descompuesta (cuidado con la cuerda), quinto largo – los diedros con fisuras (III, 30m).

La vía esta muy agradable. Confirmo que el paso clave es el primer largo. Colocar los fisureos es poco mas dificil que en otros largos. Para los acostumbrados a los paraboltes de cada 2 metros las distancias entre los seguros pueden parecer poco mas lejos. Cuidado con cantos descompuestas!

Material: cuerda doble de 60m, al menos 4 cintas expres + 4 mosquetones libres, unas cintas de 60cm y 120cm (para montar los reunions y alargar los seguros), juego de friends y juego de fisureos.

Reuniones equipados con parabolts.

Los detalles de la llegada al aparacamiento de Hoya de la Mora dejo para otra oportunidad! Solo voy a añadir que en un momento yo tenía que lavar la camiseta de alguien ;)

This slideshow requires JavaScript.

Wspinanie wielowyciągowe – intensywne szkolenie dla grup 3 osobowych

4 September 2012

WSPINACZKA WIELO-WYCIĄGOWA – 6 DNIOWE INTENSYWNE SZKOLENIE

Założeniem szkolenia jest solidne przygotowanie uczestników do samodzielnego wspinania na drogach wielo-wyciągowych w rejonach skalnych i górskich.

Dla kogo jest to szkolenie: kurs skierowany jest do osób, które chcą samodzielnie i bezpiecznie wspinać się na drogach wielo-wyciągowych ze stałą lub mieszaną asekuracją. Posiadanie ukończonego kursu skałkowego nie jest obligatoryjne. Od uczestników wymagamy umiejętności wspinania z dolną asekuracją.

Jak wygląda szkolenie: w trakcie szkolenia pokonujemy minimum 5 dróg o długości od 150m do 300m, o trudnościach od IV do VI (6a+). Wspinamy się na drogach ze stałą asekuracją oraz mieszaną asekuracją. Uczestnicy mają okazję do nauki i doskonalenia zakładania własnej asekuracji w czasie wspinaczki.  Ćwiczymy budowę różnych typów stanowisk asekuracyjnych oraz strategię wspinania w dużych ścianach w zespole 2-osobowym i 3-osobowym z użyciem liny podwójnej. Ćwiczymy różne techniki zjazdów i zakładania awaryjnych stanowisk zjazdowych. Ćwiczymy różne sytuacje awaryjne, które mogą zdarzyć się w czasie wspinaczki wielo-wyciągowej na dużej ścianie (załamanie pogody, wypadek, pobłądzenie w ścianie, nieplanowany biwak w ścianie, itp.).

Minimalne wymagania dla uczestników: szkolenie przeznaczone jest dla osób, które wspinają się z dolną asekuracją i czują się swobodnie na drogach o trudnościach skalnych minimum IV stopnia (UIAA) lub/i  odbyły kurs skałkowy minimum 3 dniowy (PZA) oraz posiadają dobrą kondycję.

Miejsce szkolenia: rejon Malagi (Hiszpania) – odbieramy uczestników na lotnisku w Maladze.

Liczba uczestników: 3 osoby

Cena szkolenia: 1150 pln (cena obejmuje: koszt szkolenia, materiały szkoleniowe, sprzęt wspinaczkowy z wyjątkiem butów wspinaczkowych)

Pytaj o terminy oraz szczegółowy program szkolenia

Bilejuj mnie, komosa ryżowa oraz prawy infraspinatus

29 May 2012

Ten tydzień kursowy zapowiadał się upalnie (koniec maja), tymczasem temperatura była  jak w lutym (20-25 stopni w dzień), więc na wspinanie akurat. Ostatnie 2 dni trochę nas przygrzało, co Magdzie i Maćkowi odebrało energię na wieczorne bieganie przełajowe w ramach przygotowań do maratonu drużynowego – przynajmniej mieliśmy kiedy powiązać węzły i poćwiczyć stanowiska. Z tak wytrenowanym zespołem (6b+ OS na luzie) mogliśmy zrobić sporo w skałach – i to zarówno pod względem ilości dróg/wyciągów jak i programowo, bo chęci do nauki technik asekuracji były duże, a przy wnikliwości Magdy i Maćka przećwiczyliśmy sporo różnych patentów, na które zwykle nie ma na kursie czasu/możliwości, by je w ogóle zaprezentować. Z kolei sam wyszedłem bogatszy o wiedzę nt. infraspinatusa i subscapularisa oraz roli mięśni pośladkowych podczas chodu i biegu oraz co się dzieje, jak mięśnie pośladkowe zanikną… niewiarygodne, aż boję się siadać na dłużej niż godzinę dziennie.

Było też o dietach, odżywianiu, witaminach, odkwaszaniu tkanek, grupach krwi, mięsie, soi, chlebie, warzywach i rybach czyli wszystkim tym, co zaraz po sesji treningowej jest tak ważne dla formy i wydolności…

A kiedyś wspinanie wydawało się  takie proste!

This slideshow requires JavaScript.

Canadian Team conquers El Chorro!

18 May 2012

Straight from Toronto in Canada, heading to Barcelona and then to Marocco and who knows where else – Canadian Team conquered El Chorro. For the 2 days Fearless Heidi, Just-a-bit-scared Alana, I-can’t-do-that-Jan! Sundes, Coffee-addicted Leanna and Well-sunburned Rob have been climbing, tying ropes & knots, knowing the ins and outs of safe belaying, abseiling and scrambling. And I have learned sth too – they really know how to swear! Besides juicy swearing we have talked on politics, Asia, India and spanich drivers.

This slideshow requires JavaScript.

Crisp air and coffee with milk

1 May 2012

The 1st of May is the day off in Spain, so I was expecting to meet a lot of climbers in El Chorro because of “el puente”: 4 days long weekend. However since 2 days it was raining in Malaga area and the few thunderstorms passed loudly close to Montanas de Malaga. While driving to El Chorro early in the morning I could enjoy views of snowed peaks above Tolox. We spent all day climbing with Andy and Alex, enjoying fresh and crisp air with perfect temperature of 20 degrees – you can not imagine a better conditions for rock climbing! Also there was no one beside of us and some huge vultures above – which reminded us the movie “Birds” by A. Hitchcock…

This slideshow requires JavaScript.

Powspinać się (ooo, tak!) i wygrubasić się, czy nie wygrubasić?

19 March 2012

Punktualnie o 9:30 parkuję pod Olive Branch w El Chorro i przyłapuję zaspane dziewczyny nad śniadaniem zaserwowanym przez Mel – sałatka, świeże warzywa, sok pomarańczowy, kawa, tosty, bekon, marmolada, itp. Na szczęście już kończą, więc po 3o minutach jesteśmy w skałach. Nie miałem pojęcia, co mnie czeka.

Przez szczebiot kobiecej ekipy (Olga, Agnieszka, Ola i Agnieszka) nie było ławo się przebić – ani zmiana intonacji, ani zmiana rytmu wypowiedzi, czy gimnastykowanie się nad rozłożeniem akcentów w zdaniu nie były w stanie ich powstrzymać. Pytania i pytanka, wątpliwości, zapytanka, straszki, lęki i lęczki, obawy i obawki – wszystko to, trzeba było wyjaśnić, rozwiać, wyklarować i uspokoić. Towarzyszące temu, zmieniające się jak w kalejdoskopie stany emocjonalne, które wybuchały na raz z 4 stron: radość, lament, euforia, złorzeczenie, mikro-furie i wiele innych, których nie potrafię nawet nazwać. W osłupienie wprawiło mnie, że dziewczyny potrafią komunikować się między sobą w tym samym momencie i dosłownie na raz pomiędzy wszystkimi, każda z każdą – było to wrażenie (chyba nie tylko), że Ola mówi na raz do Olgi i Agnieszki, Olga odpowiada drugiej Agnieszce, ta konwersuje z pierwszą Agnieszką i Olą, Olga kończy zdanie za Olę, Agnieszka dopowiada jeszcze kilka zdań w tej kwestii, a jednocześnie bez zająknięcia zadaje mi kilka pytań na 3 różne tematy. W efekcie w przeciągu 20 sekund zostaje poruszona kwestia: ciasnoty butów, kremu z filtrem, rozebrać się do T-szerta czy nie, gdzie są kanapki, godziny otwarcia supermarketu w Alora, wygrubasić się czy nie wygrubasić, zabrałyście termos?, jezu jak gorąco, zróbmy przerwę, tłum na ściankach wspinaczkowych w Warszawie i godziny otwarcia Bloco, gdzie są moje skarpetki?, ale tu pięknie, jak jest po hiszpańsku “daj blok”?, siła graniczna (…?), i co teraz?!! co za widoki, o której kończymy?

Tak upłynął nam cały dzień, a nie ustająca konwersacja nie przeszkodziła dziewczynom wielokrotnie wspiąć się na różnych drogach.

Potem jeszcze kolacja, kawa i deser w hotelowym barze La Garganta, ciekawostki sprzętowo-asekuracyjne i na koniec trochę warszawskich plotek, ech te Dziewczyny… ;)

This slideshow requires JavaScript.

“Wygrubasić się, czy nie wygrubasić? RELOADED czyli wersja zdarzeń wg. DZIEWCZYN:

A teraz rewanż, czyli wersja zdarzeń sekcji “Papillon” zwanej też czasem sekcją “po tarcie” :P mniamm, mniamm :)

Docieramy do El Chorro ok. 2 w nocy, zmęczone po długiej podróży, zanim się spakujemy w skały jest już 3:00. Super, już o 09:00 mamy być gotowe do wymarszu, bo przyjeżdża Janek.. Bardzo więc wyspane kończymy przeżuwać pyszne śniadanie Mel, z bólem opuszczamy cudownie rozświetlony słońcem taras z pięknym widokiem i pachnącą kawą i wbijamy się do samochodu Janka. Niezwykle podoba nam się “bagażnik na patyk”. Całkiem konkretny kostur szybciutko wyciągany przez Janka przeciwdziała niespodziewanym zamknięciom bagażnika :)

W skałach – suuuper. Ciepło (wreszcie jest słońce!!!!), dużo fajnych wiadomości i bardzo praktycznych wskazówek. Pomimo różnorodnych emocji opisanych przez Janka udaje nam się bez problemu wspiąć całkiem kilka razy, zrobić kilka dróg, dla niektórych jest to wręcz pierwsze w życiu zakładanie dróg w skałach, więc radość jest bardzo uzasadniona :):P Zabawa przednia, w doborowym towarzystwie, mnóstwo śmiechu, bo sekcja Papillon po prostu jest wesoła i lubi cieszyć się życiem :) Obrazowe metafory Janka dotyczące zależności między liną a męskim przyrodzeniem, w różnych sytuacjach i układach – bardzo zapadły w pamięć, każda zapamiętała co innego :PP – okazały się bardzo skuteczne i szybko znalazły zastosowanie już następnego dnia ;)

Na koniec Janek przyfasolił technicznej teorii, zapominając chyba z kim ma do czynienia, słuchałyśmy nawet o tym na ile głęboko w skałę są wkręcone rozporowe kołki i z czego są zrobione..;PP Ciężko się było rozstać, wyznaczone spotkanie na kawę przedłużyło się 3 krotnie, chyba więc źle Jankowi z nami nie było :PPP Poplotkować też lubi :))

W skałach miałyśmy zostać max 3 dni, ale tak nam się spodobało, że zostałyśmy maxymalnie do końca, czyli 7 dni, wyjeżdżając o 03:30 w nocy, prosto na lotnisko i pędem do samolotu..:) Tak nas Janek załatwiłeś, że nie chciałyśmy się ruszyć z El Chorro poza rest day’em nigdzie indziej.. Było cudnie, poradziłyśmy sobie bez najmniejszych problemów, stosując dużo nowej wiedzy :) Jeden rapid został na koniec oficjalnie i honorowo pożegnany i pozostawiony na skale ;) Wedle nauki Mistrza :PP

Dzięki Janek! – sekcja Papillon wróciła zachwycona i zakochana w El Chorro! Na pewno tam wrócimy, drżyj :PPP

Pozdrawiamy

Olga & Ola & Aga & Aga
czyli Papillon..:)

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.

Join 475 other followers