Skip to content

El Camino del Rey – 11/09/10

11 September 2010

11 września – jadąc do El Chorro zapomnieliśmy, że to rocznica 2 wież i że tego dnia amerykański biskup miał spalić koran – niezwykle pokojowa forma uczczenia pamięci ofiar zamachu w Nowym Jorku. Jeszcze salwa z dubeltówki i hamburger w usta…

Mając głowę wolną od polityki dojechaliśmy do El Chorro około godziny 12:00. Po kawie na stacji kolejowej przepakowaliśmy się przy aucie i ruszyliśmy pod El Camino. Słońce, prawie 30 stopni i wiatr. Przed trawersem wejściowym robi się jeszcze goręcej – do dziewczyn dociera, że będzie WYSOKO!

Szpeimy się i ruszam od razu, bo żelazo, trzeba kuć póki gorące – najtrudniejszy jest pierwszy krok(i), potem już idzie gładko. Na moście wiatr zrywa kaski z głowy – tu kanion jest najwęższy i wichura ostro przyspiesza.  Blond włosy stają dziewczynom dęba i wywiewa je przez otwory w kaskach. Przepinki idą szybko, więc po krótkiej chwili jesteśmy głęboko w dolinie – tu wiatr się uspokaja i mamy okazję poobserwować orła, który szybuje wysoko nad doliną.

Po różnych wygibasach na El Camino, w końcu pada pytanie: a jak wrócimy na dół? Odpowiedź: długim zjazdem na linie. Opór dziewczyn przed tą formą powrotu na ziemię trwał krótko, a w czasie zjazdu nie obyło się bez bujania w lewo i prawo oraz chichotów i westchnień.

This slideshow requires JavaScript.

No comments yet

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s