Skip to content

Kurs w El Chorro, wrzesień 2010 (zbieractwo, corazón i Delfin na niebie)

2 October 2010

To było gorący tydzień – najpierw Ryanair straszył odwołanymi lotami z powodu strajku francuskich kontrolerów lotów. Do ostatniej chwili przed wyjazdem na lotnisko do Malagi sprawdzałem stronę Ryanair’a, czy nie będzie niespodzianki w postaci odwołanego lotu. Jednak francuscy kontrolerzy lotu zapowiedzieli, że strajkują od 21 do 23/09 do godziny 6:00 rano i strajk zakończył się punktualnie. Skończyło się na 40 minutowym opóźnieniu i w sobotę około godz. 00:40 ekipa warszawsko-krakowska wynurzyła się zza strefy celnej na lotnisku w Maladze (prosto z Wrocławia). Bagaże wylądowały w aucie i po chwili suneliśmy pustą autostradą w kierunku El Chorro, w rytmie Toots & the Maytals.

Rano śniadanie i w skały, pierwsze węzły, przepinki i zjazdy.

Wieczorna wizyta modliszki wzbudziła lekki popłoch, ale widok gekonów na  każdej ścianie, po 2 dniach nie robił już wrażenia. Kilka razy od żeńskiej części ekipy padło pytanie o czarne wdowy i skorpiony, ale skończyło się na wyobrażeniach, bo te paskudy wcale nie łatwo jest tu spotkać.

W drodze w skały i ze skał Panie zajmowały się zbieractwem: migdały, granaty, rośliny cebulkowe jak również cenne kamyki (magiczne kamienie). Panie konsumowały migdały na poczekaniu, rozłupując je kamieniem i dzieląc się zdobyczą z Panami. Granatami dzieliły się jakby mniej chętnie…, ale się dzieliły;) Panowie fotografowali widoki i komentowali pogodę: “k… jak gorąco” – padało z ich ust od 2 do 5 razy dziennie, najczęściej około 15:00.

W skałach Panie się wspinały i wiązały węzły, jak również zażywały cienia i malowały się – z użyciem oraz bez użycia lusterka. Panowie walczyli ze skalnymi urwiskami, rozkminiali tajniki blokerów, podwójnych zderzakowych, skrajnych tatrzańskich, flagowych, prusików oraz wyblinek. Ponadto zarządzali “przerwy na kanapkę, banana i batona” oraz planowali wieczorne menu: “co dziś na obiad?”

Kryzys dnia 3-ciego zażegnaliśmy kotletem z pechuga de pollo oraz kopą ziemniaków i pomidorów z oliwą, po przystawce z rucoli, awokado i jamon serrano, do tego wino Lyria i ser. Na deser naleśniki i kawa. Kryzys dnia 4-tego zażegnaliśmy przedpołudniem spędzonym w basenie, testując kaski w wodzie (bezpieczne pływanie).

Poza wspinaniem po skalnych urwiskach El Chorro, kolejne słoneczne dni upłynęły pod znakiem śniadań (8:30-10:30),  przy akompaniamencie hiszpańskich hitów (“Mi corazón”, “Mi amor y tu”, “Yo quiero tan mucho, que me meurto ahora”). Wypasionych wieczornych obiadów (21:00-23:00), kąpieli w basenie i patrzenia w gwiazdy do 2 w nocy (Smok, Delfin, Orion, Żaba, Skorpion, Jowisz i inne).

Wiadomo też jak upolować krążącego nad głową nietoperza – należy umieścić kamień w skarpecie i podrzucić w górę – nietoperz sam się ogłuszy i spadnie na ziemię.

Corazón!!!

This slideshow requires JavaScript.

No comments yet

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s