Skip to content

Trad climbing workshop: wires, cams, aliens & lost valley

25 March 2011

Terminal No. 3 in Malaga is a place which I already know pretty well and recognize  faces of guards, cleaners, and car rental agents. EasyJet from London landed on time and after a short greeting with Bryan and Susannah we get into the car immediately wanting to get out of  the city. Around 5:00 p.m. we arrive to Finca La Campana. The late afternoon is sunny and really hot. Bryan and Susi settle  in one of the Finca’s “casitas”, I pack climbing  gear for  the next day and go for a run up to Escalera Arabe, then a short visit of  ” the yoga-team”.

In the next few days there is  time for nothing but climbing. We climb the Frontales walls and practice placig trad gear at lead (wires, cams, aliens, etc.) and practice solving some emergency situations in different variants. Susannah is delighted  to see  “the Lost Valley” – which is now full of blooming flowers, oranges, and views like in westerns movies. We send with Bryan El Polvorin vertical wall, placing friends and wires and pretend that exposure does not impressus at all. It is fun!

Terminal nr 3 w Maladze to miejsce, w którym już dość dobrze kojarzę twarze strażników, sprzątaczek oraz agentów z wypożyczalni samochodów. EasyJet z Londynu wylądował na czas i po krótkim powitaniu z Bryanem i Susannah wsiadamy do auta, chcąc jak najszybciej wydostać się z miasta. Koło 17:00 jesteśmy w Finca La Campana. Świeci słońce, jest ponad 20 stopni. Bryan i Susannah rozpakowują się w jednej z “Casit”, ja pakuję sprzęt na jutro i idę się przebiec po lesie za Las Encantadas na górę pod Escalera Arabe. Wieczorem odwiedziny u ekipy “jogowej”, Kaczmar i Ola też dojechali z Norwegii, jest więc komplet.

Napięty program z Bryanem i Susannah nie daje chwili wytchnienia: przez najbliższe dni wspinamy się na ścianach Frontales, ćwiczymy zakładanie własnej asekuracji na prowadzeniu (osadzanie “kości”) i autoratownictwo w różnych wariantach. Susannah zachwycona “Zagubioną Doliną” – w której jest teraz pełno kwitnących kwiatów, pomarańczy, a do tego te westernowe widoki. Przedzieramy się z Bryanem przez pionowe urwisko El Polvorin, tkając kostki, ćwiczymy asekurację na trawersach i udajemy, że ekspozycja nie robi na nas żadnego wrażenia. Było fajnie!

This slideshow requires JavaScript.

That’s sth makes me really happy!

 

 

No comments yet

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s