Skip to content

Majówka w El Chorro: EINS-ZWEI-DREI, ciasne buty i iPhone w akcji

6 May 2011


Tydzień po Wielkanocy, niby off-season, ale hala przylotów w Maladze pełna po brzegi. Lot z Luton ląduje punktualnie, w tłumie mijamy się z Agnieszką i Marcinem, odnajdujemy dopiero na zewnątrz przed terminalem. Słoneczna Hiszpania wita przelotnymi opadami i temperaturą 20 stopni Celsjusza. Po 2 dniach z Polski donoszą, że w Polsce na 1 maja opad śniegu, zerwane trakcje kolejowe i inne wiosenne atrakcje końca zimy (?). Podczas majówki w El Chorro zaliczamy jeden chłodny dzień (16 st.), a kolejne to już słońce, ciepełko i błękit z paroma chmurkami – do wspinania pogoda idealna.

W tak komfortowym składzie kursowym wspina się nam doskonale. Z pośród wielu dróg zrobiliśmy m.in. “Edelwaiss”, pierwszy wyciąg “Nitti”,  poćwiczyliśmy osadzanie kości i wiele operacji sprzętowych; w drugim wąwozie wspinaliśmy się na starych drogach z przed “ery spita i kotwy”, które oferują wspinanie na własnej asekuracji. Niestety za ciasne buty cisną Marcina w nogi, więc wiele ostrych słów ciśnie mu się na usta (sprzedawcy w sklepach wspinaczkowych kontynuują swoją krucjatę pt.: “TAK_TAK_BUTY_CIASNE_MUSZĄ_BYĆ_O_JEDEN_NUMER_ZA_CIASNE_TAK_TAK_PIN_POPROSZĘ_CIASNE_CIASNE”). W moich butach wspinało się Marcinowi znacznie lepiej, nagle się okazało, że teren puszcza, psycha lepsza i że generalnie DA SIĘ – o to chodzi. Agnieszce słońce spaliło dłonie, ale kryzys 3 dnia nie przeszkodził w załojeniu 5+. Ostatniego dnia wydawało się, że ze wspinania nici (zmęczenie). Jednak po rozgrzewce została pokonana 30 metrowa droga 6a – na wędkę – ale czego chcieć więcej w drugim miesiącu wspinania?!? (Gniewko, dobra robota!😉

A propos oswajania się z odpadaniem w czasie wspinania – chyba czas zaadaptować metodę szkoleniową Niemców, którzy z 8 osobową grupą kursantów ćwiczyli odpadnięcia od ściany: po wspięciu się w górę na “EINS, ZWEI, DREI!” karnie skakali w czeluść jeden obok drugiego, czasem równocześnie! Szkoda, że nie mam zdjęć… Skądinąd bardzo sympatyczna grupa, choć ich karność i determinacja były dość frapujące.

Niusy z Fina La Campana: trio koza, kozioł i owca pasą się od 7 rano, wchodzą do kuchni i zaglądają do okien; osioł rży (osły rżą?) jak zwykle około 1.00 w nocy; jaskółki które założyły gniazdo i rodzinę w głównej sali jadalnej, walczyły z innymi jaskółkami, które wyrzucały im młode pisklaki z gniazda (!) – potworny widok, bezlitosna walka genów trwa.

This slideshow requires JavaScript.

No comments yet

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s